wtorek, 10 marca 2015

~Międzynarodowy Dzień Całowania w Czoło~ Kuroko no Basuke

Btaaam! Tego jeszcze nie było (w sensie KnB nie było, moje przynudzanie już było).
Uwielbiam komiksy, gdzie wszyscy członkowie Pokolenia Cudów np. podrywają Kuroko albo walczą o jego względy, albo robią coś z nim, by popisać się przed resztą (wiecie, o co mi chodzi, nie? xP)
Jak ostatnio sprawdzałam Kalendarz Świąt Nietypowych, to doszukałam się kilku całkiem ciekawych świąt, m.in. właśnie Międzynarodowego Dnia Całowania w Czoło (10.03). Jakoś tak od razu na myśl nasunęło mi się anime Kuroko no Baket, więc zebrałam się w sobie i proszę, oto jest opowiadanie.
Traktujcie je z dużym przymrużeniem oka ;P
(Czy tylko ja nigdy nie umiem się skupić na jednym paringu z tego anime??? Jest ich tam za dużo ;D)
UWAGA! CHAMSKA REKLAMA!
Zapewne sporo osób korzysta z Tumblra, więc zapraszam was do obserwowania mojej śmiecio-tablicy i  zadawania mi tam pytań, hejtowania czy co tam sobie chcecie xP laurefin44








-Słuchajcie! - Riko wkroczyła na salę ze zwycięskim uśmiechem na ustach. - W przyszłym tygodniu gramy mecz towarzyski z Kirisaki Daīchi High!

-Ha? - Kagami zrobił niezadowoloną minę. - Nie lubię tych ludzi, grają nieczysto.

-Bardziej irytujące jest to, że nikt ich na tym nie może przyłapać - przypomniała mu trenerka. - Ale wy macie to szczęście, że doskonale znacie ich nieczyste zagrania i podstępne sztuczki.

-Ale dlaczego akurat oni? - Hyūga stanął naprzeciwko Riko.

-W zasadzie to propozycja wyszła ze strony ich szkoły - padła odpowiedź. - Zgodziłam się, trochę ruchu wam się przyda, meczy nigdy za wiele!

-Kiedy dokładnie gramy ten mecz?

-We wtorek! A teraz, skoro wszystko ustalone - trener klasnęła w dłonie - bierzmy się do roboty!



***



Nastroje przed meczem były obiecujące - każdy z graczy nie mógł się doczekać rozpoczęcia starcia. Całe Seirin wysłuchiwało niecierpliwie sygnału oznaczającego rozpoczęcie meczu.

Kuroko, zgodnie z planem trenera, miał na początku meczu siedzieć na ławce rezerwowych. Przyjął to ze spokojem, nie bał się "zostawić" w rękach drużyny losu meczu.

Gdy w końcu rozległ się upragniony przez wszystkich sygnał, trybuny zawrzały z radości, a gracze Seirin zaczęli kolejno wchodzić na boisko. Nagle Kuroko wstał i podszedł do Kagamiego.

-Kagami-kun?

-Tak, Tetsu?

-Schyl się - gdy zdziwiony Taiga usłuchał polecenia, Kuroko złożył na jego czole delikatny pocałunek. - Powodzenia, daj z siebie wszystko.

-Co ty robisz Tetsu? - Kagami spojrzał na niego dziwnie.

-Dziś jest 10. marca, Międzynarodowy Dzień Całowania w Czoło.

Taiga patrzył na niego dziwnie, mrugając intensywnie oczami. W końcu się uśmiechnął i powiedział:

-Nie mam pojęcia, skąd ci się to wzięło, ale mogę ci obiecać, że nie przegram! - poczochrał przyjaciela po włosach i pobiegł na boisko.

Tetsu wrócił na ławkę. Gdy tylko na niej usiadł, dopadły go wspomnienia sprzed dwóch lat...



***



-Co tam dziś piszą w twoim horoskopie Oha Asa, Midorimacchi? - Kise usiadł w szatni koło Midorimy i spojrzał na niego badawczo.

-Czemu sam tego nie sprawdzisz, Kise-kun? - Shintarō wpatrywał się w ekran telefonu z napięciem.

-Głupie gadanie. Zupełnie, jakbyś nie mógł wygrać żadnego meczu bez tego swojego "szczęśliwego przedmiotu" - Aomine przeszedł obojętnie koło kolegów z drużyny i położył się na wolnej ławce. - Co tam czytasz, Tetsu?

-Magazyn. Znalazłem go tu. Jakiś plotkarski - Kuroko przeleciał wzrokiem pobieżnie jakiś artykuł. - Piszą o tym, że 10. marca to Międzynarodowy Dzień Całowania w Czoło.

-Słyszałem o tym - zwrócił się w jego stronę Kise. - Któraś z moich fanek powiedziała mi dziś, że chce ze mną świętować ten dzień...

-Zamknij się, Kise-chin - Murasakibara wpakował sobie do buzi kolejnego lizaka. - Nee, Kuro-chin?

-Tak?

Murasaki podszedł, wyjął z buzi lizaka i pocałował Kuroko w czoło, po czym bez słowa wrócił na swoje miejsce.

-To strasznie dziecinne, wiecie? - Aomine przewrócił na ten gest oczami.

-Zazdrosny jesteś, Mine-chin? - Murasakibara wyjął skądś paczkę Pocky i zaczął je jeść (a w zasadzie pochłaniać, to bardziej w jego stylu).

-Jakbym miał o co - odpowiedział mu Daiki, ale jego oczy skierowały się w stronę Tetsu. - Hej, Tetsu, podejdź tu - gdy Kuroko go posłuchał, Aomine złapał go za marynarkę i przyciągnął do siebie tak, by móc złożyć na jego czole pocałunek. Po wszystkim puścił go i uśmiechnął się wrednie w stronę Atsushiego.

-Haaa, ja też chcę pocałować Kurokochi'ego! - Kise podskoczył z ławki (omal nie przyprawiając tym nagłym ruchem Midorimy o zawał) i podbiegł do Kuroko. Stanął przed nim, uśmiechnął się (w ten swój "głupkowaty" sposób), po czym odgarnął Tetsu włosy z czoła i złożył na nim pocałunek.

-Co to za mina, Muro-chin? - Murasakibara zauważył, w jaki sposób Shintarō patrzył na całe zajście.

-Czyżbyś ty też chciał? - Aomine uśmiechnął się zjadliwie.

-Jasne, jakbym nie miał nic innego do roboty - Midorima, swoim zwyczajem, udawał, że wcale go nie interesuje, co robią jego koledzy z drużyny. Niestety, ci za dobrze go znali i doskonale wiedzieli, o czym on myśli.

Jego koledzy z drużyny (z wyjątkiem Kuroko, który stał z opuszczoną głową, zadając sobie w myślach pytanie, za jakie grzechy go to spotyka), wymienili między sobą znaczące spojrzenia.

-Czyżbyś się wstydził, Midorima? - Kise mrugnął porozumiewawczo do Aomine.

-Cóż, nie będziemy go zmuszać - dodał Daiki, na pozór kończąc całą rozmowę.

Po kilku długich chwilach całkowitej ciszy, Midorima wstał, podszedł do Kuroko (który zdążył się ucieszyć, że już nikt go nie będzie męczył), zatrzymał się niepewnie, po czym szybko pocałował go w czoło i wrócił na ławkę. Spuścił głowę w dół, ukrywając się za włosami przed rozbawionymi spojrzeniami kolegów z drużyny.

-A jednak, Midorima? - Aomine prychnął, nie mogąc się już powstrzymać od śmiechu.

-Oha Asa mówi, że muszę dziś pozostać w dobrych stosunkach z Wodnikami  - wykręcił się, naprawdę mało zgrabnie, Shintarō.

-Z czego się śmiejecie? - drzwi do szatni otworzyły się i w progu stanął Akashi. Reszta drużyny natychmiast zamilkła (tylko Kuroko ucieszył się, że dadzą mu już spokój).

-O, Aka-chin - Murasaki jadł teraz chipsy. - Zabijamy nudę rozmawiając o dzisiejszym święcie - powiedział obojętnie, wkładając do buzi kolejnego chipsa.

-Jakim święcie? - Akashi spojrzał na resztę ekipy (tę chętniejszą do mówienia, tzn. na Kise).

-10. marca. Międzynarodowy Dzień Całowania w Czoło - od razu wyjaśnił Ryōta.

-Co za marnotrawstwo czasu - skwitował to kapitan. - Ale, znając was, i tak wzięliście udział w tej dziecinadzie - wyraźne kiwnięcie głowy Kuroko, potwierdziło jego przypuszczenia. - Nie rozpraszajcie się głupotami. Pamiętajcie, że dziś gramy mecz. Jesteście gotowi?

 -Jak zawsze - Aomine usiadł na ławce i posłał kapitanowi pewnie siebie spojrzenie.

-Nie patrz na mnie z góry, Daiki - mruknął do siebie Akashi.



3 godziny później



-Tetsuya, na razie zostaniesz na ławce rezerwowych - Akashi, tuż przed rozpoczęciem meczu, przypomniał podającemu.

-Dobrze - Kuroko odwrócił się z zamiarem odejścia, ale Seijūrō złapał go za rękę i odwrócił twarzą do siebie.

-Nie mogę być od nich gorszy - szepnął i pocałował Kuroko w czoło, centralnie w środek, po czym puścił go i wszedł, wraz z sygnałem obwieszczającym rozpoczęcie meczu, na boisko.

-Powodzenia - rzucił za nim cicho Kuroko.



***



-Tak! Seirin prowadzi w pierwszej kwarcie meczu! - okrzyk komentatora wyrwał Kuroko z zamyślenia. Tetsuya przeklął się w myślach, że nie obserwował rozgrywki.

-Cos się stało, Tetsu? - Kagami, wykorzystując krótką przerwę, podszedł do niego. - Byłeś jakiś nieobecny.

-Wszystko w porządku - uśmiechnął się w odpowiedzi niebieskooki.  - Zamyśliłem się tylko. Coś mi sie przypomniało.

-Coś ważnego? - Taiga ściągnął brwi.

Kuroko milczał przez chwilę.

-Nie, nic ważnego. To było nieistotne wydarzenie z przeszłości. Gratuluję udanej kwarty - zmienił szybko temat.

-Kuroko! - Riko podeszła do rozmawiających. - Wchodzisz na boisko. Nie damy ci się marnować na ławce. Daj z siebie wszystko!

-Dobrze - Kuroko wstał i przybił piątkę Koganeiowi, a którego wchodził na boisko.



***



Szatnia drużyny Seirin opustoszała po meczu. Zostały w niej tylko dwie osoby.

-Wygraliśmy - Teppei po raz kolejny powiedział to, co inni zdążyli już dziś wykrzyczeć dziesiątki razy, tak, jakby wciąż nie mógł w to uwierzyć.

-Długo masz zamiar tu jeszcze siedzieć? - Hyūga skomentował fakt, że Kiyoshi, zamiast na ławce, siedział na podłodze.

-Pomóż mi wstać - Teppei wyciągnął w jego stronę rękę, a gdy tylko Hyūga ją złapał, Teppei pociągnął go tak, że Hyūga na nim wylądował.

-Co ty robisz?! - Hyūga spojrzał na niego z wyrzutem.

-Słyszałeś, co dziś Kuroko powiedział Kagamiemu?  - zapytał Kiyoshi i nie czekając na odpowiedź, pocałował Junpeia w usta.

-Wydaje mi się, że Kuroko mówił o Międzynarodowym Dniu Całowania w Czoło, nie w usta.

-Wybacz. Pozwól, że się poprawię - tym razem Teppei faktycznie pocałował go w czoło. Po tym Hyūga  wstał i odwrócił się do niego tyłem. - Mogę dziś do ciebie wpaść?

-Jeśli chcesz - rzucił w odpowiedzi Hyūga, po czym wyszedł nie oglądając się za siebie. Wiedział, że Kiyoshi za nim pójdzie.

Gdy tylko Żelazne Serce go dogonił, złapał go za rękę i splótł jego dłoń ze swoją.

-Co ty robisz?! A jak ktoś nas zauważy, głupku? - Hyūga panicznie rozejrzał się dookoła.

-Nie obchodzi mnie to. Chodź już, jestem głodny - przyspieszył kroku i pociągnął za sobą Junpeia.